Gdy zima w kraju zaczyna wreszcie odpuszczać, zamiast czekać na nieprzewidywalne choć zanikające polskie przedwiośnie, warto spakować walizkę i uciec przed tutejszą „psią pogodą”. Szare, deszczowe dni i wszechobecna plucha potrafią skutecznie odebrać energię, dlatego genialnym pomysłem jest złapanie pierwszych mocniejszych promieni słońca tam, gdzie wiosna rozgościła się już na dobre.
Taki kilkudniowy wyjazd na południe Europy to idealny sposób na naładowanie baterii, zanim u nas na wsi na dobre wybuchnie zielona rewolucja.
My na ten moment roku najchętniej wybieramy włoskie klasyki.
Sycylijskie Palermo już w marcu oszałamia intensywnością smaków, zapachów i temperaturami, które pozwalają zrzucić grube kurtki i paradować w lekkich swetrach. To właśnie tam, pijąc poranną kawę na gwarnym placu, można poczuć, że zima to już tylko wspomnienie.
Tu ładujemy się energią w przeróżny sposób. Od zwiedzania uliczek portowego miasta poprzez picie hektolitrów idealnego, sycylijskiego espresso aż po delektowanie się tradycyjną kuchnią „uliczną”. Hm.. taką, którą trudno spotkać gdzie indziej, np. bułka ze śledzoną. Ja zamówiłem, spróbowałem, jednak nie… to nie moje klimaty 😉 Wolę tradycyjne krewetki, kalmary (MNIAM!) i inne świeże różności, smażone w niezdrowej, ale jakże pysznej panierce.
Przepyszne wieczory. Światło, klimat portowy oraz zapach śródziemnomorskiej bryzy. To wszystko powoduje, że odpoczywasz… tak głęboko i dokładnie.
Z kolei kwietniowo/ majowa Sardynia w tym okresie zachwyca pustymi, rajskimi plażami i rześkim, śródziemnomorskim powietrzem, które idealnie nadaje się do niespiesznego eksplorowania wyspy bez letnich tłumów.
Sardynia jest włoska, ale inna. Czujesz Włochy, widzisz Włochy, ale to nie jest Neapol. Tu z rzadka ktoś zatrąbi na ulicy. Tu na przejściu dla pieszych samochody (i skutery!) przepuszczają ludzi. Tu na ulicach jest czysto.
My z reguły śpimy w Alghero. Piękne stare miasto graniczące z ciągle śpiewającymi wodami. W całym mieście czuć morski klimat a słońce operuje nie przejmując się naszą skórą.
Mnóstwo możliwości spędzania czasu:
- plażing, dla leniwych ;-P, piękno tutejszych plaż do tego zachęca
- Alghero jest przefajne, można się zapomnieć w jego wąskich uliczkach i smacznych knajpkach
- samochód i zwiedzanie miast i miasteczek na całej wyspie. Stolica na drugim krańcu jest w zasięgu dwóch godzin jazdy
- skuter, wiatr we włosach i jazda po mieście i jego okolicach, wliczając grotę Neptuna czy kolorowe Bosa! Trasa skuterem do Bosa jest prosta, łatwa ale piękno przyrody i mijanych plażyczek zmusza co chwilę do zatrzymania się i jej kontemplowania