Gdy zima w kraju zaczyna wreszcie odpuszczać, zamiast czekać na nieprzewidywalne choć zanikające polskie przedwiośnie, warto spakować walizkę i uciec przed tutejszą „psią pogodą”. Szare, deszczowe dni i wszechobecna plucha potrafią skutecznie odebrać energię, dlatego genialnym pomysłem jest złapanie pierwszych mocniejszych promieni słońca tam, gdzie wiosna rozgościła się już na dobre.
Taki kilkudniowy wyjazd na południe Europy to idealny sposób na naładowanie baterii, zanim u nas na wsi na dobre wybuchnie zielona rewolucja.
My na ten moment roku najchętniej wybieramy włoskie klasyki.
Sycylijskie Palermo już w marcu oszałamia intensywnością smaków, zapachów i temperaturami, które pozwalają zrzucić grube kurtki i paradować w lekkich swetrach. To właśnie tam, pijąc porze poranne espresso na gwarnym placu, można poczuć, że zima to już tylko wspomnienie.
Z kolei kwietniowo/ majowa Sardynia w tym okresie zachwyca pustymi, rajskimi plażami i rześkim, śródziemnomorskim powietrzem, które idealnie nadaje się do niespiesznego eksplorowania wyspy bez letnich tłumów.